chlip.pl
zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Przeglądasz teksty w kategorii: konfabulacje
verte »
« verte


Abnegat
konfabulacja, 21 kwietnia 2005 r.

-- Załamał się kompletnie, no chodzące nieszczęście. Nie mył się chyba od miesiąca, aż strach było podchodzić, rozumie pan..

Rysiu był genialnym dzieckiem, wybitnym uczniem, multistypendystą, najmłodszym doktorem, habilitantem, profesorem. Intelekt ostry, jak.. właściwie od pewnego czasu to brzytwy przyrównywano do ostrości intelektu profesora Ryszarda.

Biegle władał pokaźnym wieńcem języków, w jego dorobku naukowym gościły publikacje z kilkunastu dziedzin, sporo patentów, z wykładami gościł na uczelniach całego globu. Nienaganny esteta, w wolnych chwilach rzeźbił, potrawy jego kuchni nie miały sobie równych, a kobiety gotowe były zabić już za pierwsze cztery cyfry numeru jego telefonu.

-- Zostawiła go, czy jak? Takie to mądre, a z babą sobie nie mogło poradzić!

Zaczęło się niewinnie. Sobotni poranek, kawa, seria luźnych refleksji, nagłe olśnienie i rekurencyjny wianuszek współczucia dla tych, co to wody mają mało, niewiele, wreszcie i tych, co gotowi są na wszystko w zamian za jej szklankę. Ze spokojem zamknął główny zawór, na prędce zorganizował wiaderko z piaskiem do mycia naczyń. Pralka konsumowała jej tyle, co spore miasteczko; prysznic; wanna.. Barbarzyństwo. Nie godzi się..

Z początku kupował nowe ubrania i jako tako się trzymał -- dobre kosmetyki radziły sobie i bez wody, a do piasku się przyzwyczaił. Kolejna sobota przyniosła jednak obrazy milionów bestialsko wyzyskiwanych w dziewiarstwie przeplatane wizją morza nienarodzonych dla przemysłu kosmetycznego. Nie godzi się..

-- W telewizorze mówili, że to taka anty sztuka jest. Znudziła się inteligencikom elegancja, to się taplają w błocie, chodzą zawinięci w stare szmaty i tak nam teraz pokazują tę swoją lepszość. Artyści!

Wiedział, że to postępuje. Fale empatii przychodziły regularnie, otwierając przed galopującym umysłem coraz to nowe aspekty niesprawiedliwej rzeczywistości. Jak w zegarku, co sobotę, za trzy dziesiąta. Zrezygnował z elektryczności, z dorobku kulturalnego sytej cząstki ludzkości, wreszcie z dachu nad głową.

W piątek wieczorem zasnął z wyczerpania. W środku lasu, by nikomu nie było przykro i broń Boże nie przyszło do głowy po nim posprzątać. Ekologicznie, ekonomicznie; gdyby wiedzieli, nazwaliby go świętym Empatym.

-- Profesor? Zafajdany abnegat. He, he. Zafajdany, łapie pan?

/z serii: Konfabulacje Czwartkowe
dla pinakoteka.com/

verte »
« verte