chlip.pl
zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Przeglądasz teksty w kategorii: konfabulacje
verte »
« verte


Izaak
konfabulacja, 2 października 2003 r.

Urodził się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie -- ot, cały sekret. Był karny, pracowity, nie brakowało mu rozumu. Składał ofiary, dawał jałmużnę, modlił się. Wiódł przyzwoite życie, więc teoretycznie powinno mu się układać, gdyby nie.. kontekst.

Jego Ojciec Rozmawiał Z Panem. A on? Wszyscy byli przekonani, że syn Proroka powinien przynajmniej od czasu do czasu sprowadzić deszcz, odnaleźć zaginionego barana, przynosić szczęście w interesach. A że żadnej z tych rzeczy nie robił -- był raczej niewygodny.

Za blisko Boga, by traktować go jak swojego i najwidoczniej zbyt daleko, by był z niego jakiś wymierny pożytek. Kobiety obawiały się, że pewnego dnia przejmie ojcowski interes, a że żadnej nie uśmiechała się rola opiekunki Proroka -- i one trzymały bezpieczny dystans.

Rzekł mu: Weźmij syna twego jednorodzonego, którego miłujesz, Izaaka, a idź do ziemie Widzenia: i tam go ofiarujesz na całopalenie, na jednej górze, którą ukażę tobie.

Nie podsłuchiwał. Z początku był przekonany, że Ojciec go wezwał, dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że ten mamrocze przez sen. A jednak swoje usłyszał. I tej w jednej chwili jego problemy, samotność, całe życie w cieniu Patriarchy -- przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Oto lada dzień spotka Stwórcę.

Wyszli tej samej nocy, po trzech dniach dotarli na miejsce. Przez całą drogę Ojciec gorączkował, prawie nie spał, całymi nocami wypatrywał znaku -- może Stwórca się rozmyśli? I on także daleki był od snu -- w pełnych uwielbienia modlitwach dziękował Bogu za to cudowne wybawienie.

O świcie zbudowali ołtarz, ułożyli drwa, związali uśmiechniętego Izaaka. Pierwszy raz w życiu widział wszystko tak wyraźnie: Ojciec ostatkami sił walczący ze zdrowym rozsądkiem; przerażeni niewolnicy, spodziewający się podzielić los dziedzica i.. światło.

Powoli, ze wszystkich stron, otaczała go niebiańska jasność; przez chmury widział już Tron, Starców, Cherubiny.. Po chwili nie było już nic poza Światłem, tylko gdzieś daleko, daleko majaczył niewyraźny kształt Ojca unoszącego miecz..

A oto Aniół Pański z nieba zawołał mówiąc: Abrahamie, Abrahamie! Nie ściągaj ręki twej na dziecię! Terazem doznał, że się boisz Boga, i nie sfolgowałeś jedynemu synowi twemu dla mnie.

Światło zgasło.

/z serii: Konfabulacje Czwartkowe
dla pinakoteka.com/

verte »
« verte