chlip.pl
zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Przeglądasz teksty w kategorii: fiszki
« verte


Ale gdybym to ja go zobaczyła, naprawdę istniejącego, naprawdę żywego, trawiłoby mnie to jak gorączka. Gdybym uwierzyła, że jest jakiś bóg, któremu rzeczywiście zależy na ludziach, który strzeże ich jak ojciec i dba o nich jak matka.. Wtedy nie usłyszałbyś ode mnie żadnego «Każdy problem ma dwie strony» albo «Musimy szanować wierzenia innych». Nie byłabym wtedy ogólnie miła w nadziei, że wszystko dobrze się skończy. Nie wtedy, gdyby ten płomień płonął we mnie niczym miecz pomsty. Powiedziałam «płonął», panie Oats, bo tak właśnie by było. Mówisz, że wasi wyznawcy nie palą już innych, nie składają ludzi w ofierze, ale prawdziwa wiara to właśnie oznacza, rozumiesz? Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to.. to tylko bycie miłym. I sposób na utrzymywanie kontaktów z sąsiadami.

Praca i tylko praca włada nami. I to jedna z przyczyn, dla których nie mamy tytułów. Większość ludzi udźwignie ciężką pracę, a padnie pod ciężarem tytułu. Wpływ tytułu jest bardzo szczególny. Tytuł zbyt długo służył jako znak wyzwolenia od pracy, aż zrównał się prawie opasce z napisem:

«Zajęcie tego pana: Poważać siebie samego a pomiatać drugimi.»

Tytuł nie tylko często szkodzi swemu posiadaczowi, ale wpływa też na drugich. Niema może większego źródła osobistego niezadowolenia między ludźmi ponad fakt, że posiadający tytuły niezawsze są rzeczywistymi przywódcami.

Każdy uznaje prawdziwego przywódcę – człowieka zdolnego do obmyślania i rozkazywania, a gdy natrafisz na prawdziwego przywódcę, posiadającego tytyuł, zazwyczaj wypadnie pytać kogoś innego, jakim właściwie jest ten tytuł – bo tamten nie chełpi się nim.

Za dużo bywało tytułów w businessie i business przez to cierpiał, bo do złych urządzeń należy podział odpowiedzialności wedle tytułów, sięgający tak daleko, że równa się całkowitemu usunięciu odpowiedzialności.

[..]

Każdy wie co znaczy: «Podaj garnek dalej». Gra ta musiała powstać w przemysłowych organizacjach, gdzie oddziały poprostu przerzucały odpowiedzialność z jednego na drugi. Zdrowie każdej organizacji zawisło od tego, by każdy jej członek, bez względu na zajmowane stanowisko, uważał za swoje własne zadanie wszystko, co podpadnie jego uwadze, a odnosi się do powodzenia interesu.

Zdarzało się już, że koleje żelazne poszły do djabła pod oczyma departamentów, ktore mówią: «O, to nie należy do naszego departamentu. Departament X, sto mil dalej, ma to pod sobą.»

Żaden z naszych ludzi nie jest «rzeczoznawcą». Niestety, przekonaliśmy się o konieczności pozbywania się człowieka w chwili, gdy się uważa za rzeczoznawcę -- bo nikt, kto zna naprawdę swoją robotę, nie wierzy, że doszedł już do szczytu doskonałości.

Człowiek, znający swą robotę, widzi tyle nieznanych mu możliwości, że zawsze prze naprzód i ani chwili nie poświęca myśli, jaki on sam doskonały i zdolny. Myśl, stale wybiegająca naprzód, myśl, stale zwrócona do większego wysiłku, sprowadza ten stan umysłu, dla którego nic nie jest niemożliwe.

Z chwilą, gdy ktoś popadnie w stan umysłowy "rzeczoznawcy", wiele rzeczy staje się niemożliwością.

Potępiam pychę, ale nie dumę; gdyż jeżeli tańczysz lepiej od innych, dlaczego byś się miała upokorzyć wobec tej, która tańczy źle? Istnieje forma dumy, która jest miłością tańca. Ale miłość tańca nie jest tym samym co miłość do siebie tańczącej. W dziele znajdujesz własny sens i dzieło jest ponad tobą. I nigdy go nie zakończysz, chyba umierając. Tylko próżna tancerka jest już zadowolona, nie idzie naprzód, ale wpatruje się w siebie i wyczerpuje się w tym podziwie. Co może otrzymać od patrzących -- tylko oklaski. Lekceważymy takie aspiracje, my, wieczni wędrowcy kroczący ku Bogu, bo nic w nas nie może nas zadowolić.

[..]

Pokora nie wymaga, abyś się upokarzał, ale abyś się otwierał. Jest kluczem umożliwiającym wymianę. Dopiero wtedy będziesz umiał i dawać, i otrzymywać. Właściwie niepodobna odróżnić jednego od drugiego -- są to słowa na oznaczenie tej samej drogi. Pokora nie jest poddaniem się wobec ludzi, ale wobec Boga. Tak jak pojedynczy kamień nie jest poddany innym kamieniom, ale świątyni. Służąc czemuś, służysz dziełu tworzenia.

verte »
« verte