chlip.pl
zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010
Przegl±dasz teksty w kategorii: felietony
verte »
« verte


są takie fotografie, co do których masz niemal pewność, że byłyby zdjęciami życia. bo przyszło ci być właśnie w tym miejscu, o tym czasie, tam, gdzie działy się sprawy tak malownicze, tak niesamowite, w idealnym, niemal magicznym oświetleniu, z tymi nieprawdopodobnymi ludźmi w pierwszym, drugim, trzecim planie. albo bez konkretnych ludzi – to ten klimat chwili, który aż prosił się o.. aparat, którego wtedy nie było.

i pewnego dnia może uda się to powtórzyć, być może, bazując na wspomnieniu tej chwili – odtworzyć, szukając czegoś podobnego, ale gdzieś tam pozostaje świadomość, że to był właśnie ten moment. i na nic tłumaczenie sobie, że tam, gdzie nas nie ma, zawsze jest lepiej, że to tylko marzenie, przez swą niespełnialność tak trwałe. to była właśnie ta fotografia – potrafisz opisać każdy detal, niuans, widzisz ją tak wyraźnie..

to ten staruszek o spracowanych dłoniach, ta dziewczyna, gdzieś na końcu świata, w zapomnianym kościółku, która wtedy, w tym miejscu, w tym świetle, tak bardzo przypominała anioła. ten poranek, gdy powietrze tak przejrzyste, że cokolwiek wpadłoby w obiektyw, byłoby wtedy tak nadrealne, tak..

są takie, które wiesz, że byłyby równie niesamowite, bo czas, bo miejsce, warunki i tym razem nawet sprzęt, który.. zawiódł. który, być może, nie dotrwał do momentu wydobycia z niego tych niesamowitości – bo utonął, bo usterka, bo może skończył się film, karta, bo bateria..

i te, które, gdy sprawny sprzęt, gdy miejsce i czas, ale przez szacunek, przez poczucie świętości, czyjejś intymności, nigdy się nie wydarzyły. gdy zadrżał palec, bo ktoś spojrzeniem, gestem, dał do zrozumienia, że go to zrani, że.. ukradnie kawałek duszy? i odchodzisz ze świadomością, że być może byłyby one niesamowite, być może wzruszałyby do łez, a świat poklepywałby cię po ramieniu z rosnącym podziwem, ale ten uśmiech, może pełne zrozumienia, smutne spojrzenie, to niewypowiedziane «dziękuję» jest cenniejsze, ważniejsze.

to ta łysa mniszka, gdzieś w koreańskim metrze, z której emanowała cała radość świata – figlarna staruszka o dziecięcych oczach, która tylko raz stanowczo pokręciła głową. to ten rozpaczający mężczyzna, wtedy, gdy nikt nic nie mógł już zrobić, gdy było za późno..

wreszcie fotografie, których intymność zobowiązuje do jej zachowania; obrazy których poza tobą i tymi, którzy na nich, nikt nie zobaczy. może jej zaawansowana ciąża, a może ich wspólny akt, taki na pamiątkę – do oglądania po latach, gdy ciało już nie tak prężne – do wspomnień ze staruszką żoną, na, już też nie tak młodej, sofie.

na koniec – te najzwyczajniejsze, co do których tylko wy wiecie, dlaczego – co w nich tak niesamowitego. w przypadku których, gdyby je nawet ktoś znalazł – nie wiedziałby, że dotyka czegoś świętego. te, które nabierają czaru właśnie dlatego, że są tylko wasze, że światu od nich wara.

a, tak. są jeszcze te, które po prostu nie wyszły. bo gorączka, bo zły dzień, bo nieuwaga, bo to przecież taki przedszkolny błąd. miało być tak magicznie, a teraz nawet godziny obróbki nie są w stanie tego uratować. o tych jakoś ciężko snuć historie, no chyba, że dla pocieszenia maluczkich, przy piwie, na słowo harcerza, że nikomu ani mru mru, bo przecież takim zawodowcom, jak ty to się nie przytrafia..

są takie fotografie – te nikomu nie pokazane, te nigdy nie zrobione – tak bardzo twoje, a jednak dla świata nie istniejące. najcenniejsze?

/dla PokochajFotografie.pl 02|2009/

verte »
« verte