zapiski
konfabulacje
fiszki
felietony
recenzje
fotografie
o..
kontakt
szukaj:

piotr.chlipalski
© 1996 - 2010

wino nazywa się Babanu i jest… w plastikowej butelce. było też w wersji szklanej, pięciolitrowej, ale jakoś nie miałem siły nosić. te dwa litry kosztowały bodaj dwanaście lei, co daje trochę ponad euro za litr, a autochton, który zobaczył, co kupiłem, zrobił duże oczy i angielszczyzną nasuwającą skojarzenia z Vladem Draculą zasugerował daleko posuniętą ostrożność. coś w stylu «Strrong drrink, my frriend», z wyraźnymi akcentami na każde «r» wypowiedzi.

to jedno globalizacja nam zdecydowanie popsuła. gruzińskie wino mogę kupić w monopolowym na dole, bez całej tej magii podróży, bez wspomnień. a gdyby i do monopolowego było za daleko, pewnie z wysyłką, na jedno kliknięcie.

Babanu jest z Rumunii, na etykiecie ręcznie malowany, pulchny kontrabasista, a w smaku chyba Tokaj, choć pewności nie mam, jako że z winami nie-czerwonymi kontaktuję się sporadycznie. w każdym bądź razie kolorem zdecydowanie Tokaja przypomina.

i dobre jest. i ma cały bagaż wspomnień, za którego sprawą pewnie jest dobre. i wszystko pięknie, romantycznie, malowniczo i magicznie, rodem ze Stasiuka, tylko że…

…kupiłem je w rumuńskim Carrefourze.


okołoświątecznie zagadnięty o twórczość w kategorii «poezja», przypomniałem sobie o.. chlip-hopie. tak, wiem, pan Poniedzielski był już z tej nazwy skorzystał, prywatnych inspiracji w nurcie paraliterackiego rymowania szukać należy w twórczości Grzegorza Wasowskiego, a poniższe powstało dla potrzeb pewnego spektaklu, który okazał się być zbyt długi, by całą tyradkę pomieścić. stąd pod pretekstem świątecznego przetrząsania szaf..

a, tak. słowa wyrzucać z siebie seriami, zgodnie z podpatrzoną regułą gatunku, w razie nadmiaru sylab, przyspieszając; bez zbytniego zadęcia, choć temat poważny, na czas powtarzającego się refrenu zdecydowanie zwalniać. całość jakby od niechcenia, przez nos.

Państwo pozwolą,

«Hiob»
chlip-hop

Był mąż w ziemi Hus, Hiob mu było na imię
Gość był szczery i prosty, jak Jerzy Stuhr w polskim kinie
Nigdy się nie skarżył, bo i nie miał powodu
A Pan mu błogosławił od wschodu do zachodu

Siedmiu synów miał Hiob, trzy córki, pięćset wołów
Owiec siedem tysięcy, pięćset oślic, wiele domów
Trzy tysiące wielbłądów i czeladzi bardzo wiele
Co dzień Bogu dziękował, a modlitwy były szczere

A Bóg.. odgrodził Hioba
Jego synów i córki, wielbłądy i osły
A Hiob.. dziękował Bogu
Jego modły szczere do nieba się niosły


Co dzień rano wstawał Hiob i modlił się do Pana
Całopalenia składał za swych synów na kolanach
Może zgrzeszyli synowie, córki w grzechu pogrążyły
Może pili alkohole, brali kompot w swoje żyły

Tak czynił Hiob od poniedziałku do niedzieli
A sąsiedzi zazdrościli domu, żony i pościeli
I modlili się do Boga, niech by szlag już trafił Hioba
On ma zawsze z górki, niech mu zdechnie chociaż krowa

A Bóg.. odgrodził Hioba
Jego synów i córki, wielbłądy i osły
A Hiob.. dziękował Bogu
Jego modły szczere do nieba się niosły


Sąsiadów słuchał diabeł i rad z takiej modlitwy
Poszedł z Panem Bogiem w zakład, że Hiob to facet lichy
Że się podda, gdy tylko majątek mu spłonie
Dzieci będą gryzły ziemię, a trąd zasnuje skronie

I spadły na Hioba wszystkie nieszczęścia ziemi
Posłańcy, raz po raz wchodzac, złe wieści mieli
Że był pożar, trzęsienie ziemi, że wszyscy zginęli
Córki, owce, synowie, w dom ich piorun z nieba strzelił

A Bóg.. odgrodził Hioba
Jego synów i córki, wielbłądy i osły
A Hiob.. dziękował Bogu
Jego modły szczere do nieba się niosły


Żona tego już nie zniosła, więc rzecze do Hioba
Czyś ty chłopie oszalał, ja przeklinam Twego Boga
I przyszli przyjaciele, Elifas, Baldad, Sofar
Mówią: coś ty Bogu zrobił, że teraz tak cię chłosta

Ale Hiob nie zgrzeszył, święte były czyny jego
Siadł więc cicho w popiele, zgolił głowę na zero
Rozdarł szaty i rzekł słowa niepojęte
Bóg dał, Bóg wziął, Jego Imię jest święte

A Bóg.. odgrodził Hioba
Jego synów i córki, wielbłądy i osły
A Hiob.. dziękował Bogu
Jego modły szczere do nieba się niosły


I pierzchnął był szatan za piekła krąg dziewiąty
Bo z Hiobem szans nie miał, bo mąż to był niezłomny
I odeszli przyjaciele, gderając do siebie
Że znów mu się upiekło, że miał fuksa, będzie w niebie

A Pan dał mu nową, młodszą żonę i córki
Dał jeszcze lepszych synów, wielbłądy i jałówki
Wynagrodził Hiobowi po dwakroć jego straty
Żył Hiob jeszcze sto lat, szczęśliwy i bogaty..

A Bóg.. odgrodził Hioba
Jego synów i córki, wielbłądy i osły
A Hiob.. dziękował Bogu
Jego modły szczere do nieba się niosły


verte »